04.12.2010 :: 22:49 Komentuj (3)

Snieg spadł, sezon rozpoczęty, więc moje życie nabrała bardzo intensywnego tempa (wcale mi to nie przeszkadza, choć bałagan w pokoju robi się nie do ogarnięcia). 


Ostatni tydzień spędziłem bardzo intensywnie a wcześniej też nie było inaczej. Na szybko więc wrzucam kilka zdjęć z tego co u mnie się działo i uciekam od kompa bo muszę się pakować i jutro rano lecę już do Park City, Utah na meeting z teamem Rossignola, photo shooting, testy desek na 2011/2012, zapowiada się na prawdę lepiej niż kiedykolwiek, ale o tym później pewnie już prosto z USA.


- Brelok jedziemy na deske??
- Kiedy?
- Jutro
- Jutro? hmm no dobra jedzmy
I tak to lecimy 600km do Dachstein


  

Lampa pełna, ale -16C brrr



Codzienny tenis po jeździe

Powrót 600km non stop po śniegu, czegoś takiego jeszcze w życiu nie miałem



 Dworzec w Katowicach i oczekiwanie czy w związku z pogodą pociąg wyjedzie i czy dojedzie do celu

Na szczęście dojechał, co prawda bez ogrzewania i z sporym opóźnieniem, ale jestem na miejscu


Premiera filmu "Deeper" w Zlotych Tarasach


Kilka godzin później rozmowa w poranku radiowej "Czwórki", nie było mi lekko na to spotkanie się obudźić


Powrót do Cieszyna, znów po śniegu i znów ekstra czas w aucie, ale patrząc za okno, powstaje pomysł na pierwsze krzesło następnego dnia


Gdyby tylko Skrzyczne było otwarte, to na pewno bylibyśmy na nim pierwsi, a tak to odbijamy się od kas :/


Popołudniu jest pomysł na sesje w tajnym spocie, poniżej sprzęt jaki za sobą zabieramy, samo wytarganie go na miejsce było mega wysiłkiem. Wyciągarka, agregat, 6 halogenów, 7 łopat, sprzęt sportowy, 5l benzyny, 10l wody


To kto pierwszy leci?? Losujemy


Pyszna pizza z dowozem na miejscówkę, szkoda tylko że tak szybko marzła


Następnego dnia od rana poszukiwanie nowych miejsc. "Hmm czy da się tu przeskoczyć z dachu na dach?" Niestety się nie dało


Ale znajdujemy inne miejsce gdzie siedzimy do późnych godzinn nocnych



 Niestyty zajawka nie idzie w parze ze zmęczeniem


I na koniec w końcu wymarzone pierwsze krzesło, wisienka na całotygodniowym torcie, w sam raz na rozluźnienie i odpoczynek. 



{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

07.12.2010 :: 04:50 Komentuj (2)

Dzięki Raku, za to zdjęcie.



{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

08.12.2010 :: 08:14 Komentuj (1)

W końcu dotarłem do Park City, podróż oczywiście nie odbyła się bez przygód i musiałem nocować we Frankfurcie, i o mało co i nocował bym również w Denver.

Co ja tu właściwie robię ?? Jestem na meetingu i photo shootingu z Rossignolem, jak narazie po pierwszym dniu muszę powiedzieć, że podoba mi się tutaj, wraz z całym teamem dziś jeździliśmy w Park City i robili zdjęcie na różnych przeszkodach, sam park jako, że to początek sezonu to nie jest duży ale bardzo przyjemny, można by było po nim jeździć pewnie cały sezon i i tak się nie znudzi.
Na następne dni mamy dalej zaplanowane zdjęcia do katalogu, trochę jeszcze w parku, trochę na streecie a w weekend back country na skuterach (na to się nie mogę doczekać najbardziej), poza tym popołudniami meetingi z grafikami i projektantami desek i oczywiście trochę relaksu. Fajnie by było wnieść coś od siebie w deski RS, ale jak narazie sprzęt na 2012, który też tu testujemy wydaje się być na celujący.

Na szczęście mamy tutaj znacznie cieplej niż jak opuszczałem PL



oczekiwanko na samolot


Pierwszy kogo spotkałem w Denver na lotnisku był nie kto inny jak Szczepan Karpiel... mały świat


Jedna z przeszkód w parku, niestety tylko dla riderow M



{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

11.12.2010 :: 11:55 Komentuj (0)


Dzis na sesje poszedł wall ride. Nie bawimy sie tu w pici polo i cisniemy na grubo, tak jak z tym wall ride'm.



{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

12.12.2010 :: 09:36 Komentuj (0)

Dziś miałem jeden z najlepszych w życiu dni na desce. Jeździliśmy freeriding z Teamem Rossignola w okolicach resortu Snow Bird. I przyznaje się, że zakochałem się w tym miejscu. Teren do jazdy jest tak przyjemny i zróżnicowany, że każdy znajdzie coś dla siebie, od spokojnych polanek do potężnych żlebów, ale czym to miejsce mnie do siebie tak przekonało to jest śnieg jaki tutaj pada i utrzymuje się prawie bez przerwy. Jest on bardzo suchy i lekki , jazda po nim jest jak jazda na "desko- lotce" z "Powrotu do przyszłości" istne latanie nad ziemią bez żadnego dźwięku. Przez ostatnie kilka dni spadło go z 50cm i dziś cały dzień jeździłem najróżniejsze żleby, nawisy, "pillows" i wszystko inne co tylko się dało. Szkoda, że dzień nie trwa z 30 godzin to bym się może wyjeździł. 

Jutro tam wracamy i będziemy budować jakąś skocznie, podejrzewam że kolejny piękny dzień się zbliża.




{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

12.12.2010 :: 09:59 Komentuj (1)

Jeden z zjazdów w Snow Bird, Utah. Nagrane co prawda komórką, ale raczej oddaje dobrze warunki i zabawę jaka tutaj jest.







{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

15.12.2010 :: 19:22 Komentuj (1)

Dzis wyruszylismy na deske o 7mej rano,
żeby jak najwięcej pojezdzic w swieżym sniegu, który przez
ostatnie 3 dni sypał. Po dwu godzinnym podchodzeniu byliśmy
już na górze gotowi do pierwszych zjazdów, wszystko było by
gotowe gdyby nie mgła i słaba widoczność, którą postanowiliśmy
przeczekać.


Z nudów zacząłem kopać dziure w
śniegu, w której sie schowałem, cały team szybko podłapał
pomysł, wszyscy złapali za łopaty i kilka chwil później mieliśmy
wykopane olbrzymie śnieżne mieszkanie, z ogniskiem na środku,
ławkami wokół, muzyką, tv lcd, wejściem główmym, tylnim i tajnym prowadzącym przez tunel. Czekając na słońce spędziliśmy
w naszym iglo ok 4godziny, ale nawet przez moment nikt z 8 dorosłych
facetów się nie nudził, cały czas było dużo śmiechu i zabawy
jak np. Smażenie tostów na łopacie czy wyprawy po drewno. Nie
narzekał bym nawet jak by ten dzień tak się skończył, ale na
szczęście niebo się całkowicie przeczyściło i na koniec
mieliśmy jeszcze sporo czasu na freeriding i kilka skoków z różnych
skał I klifów.


Nie wiem na czym to polega ale jak
narazie każdego dnia robimy cos innego i kazdy dzien w Utah bardzo
mi sie podoba.

Nasz śnieżny bunkier został nazwany "Germany" ponieważ co chwila było słychać wybuchy dynamitów spuszczających lawiny.

Ten tost wszedł jak by był prosto z subwaya

jeden z najgorętszych bałwanów świata, długo nam nie potoważyszył 

słońce się pokazało, zaczęła się jazda

widok na miejscówę z "chads gapem" w środku

Methodzik nad skałami f#*k yeah


{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

16.12.2010 :: 16:08 Komentuj (0)

Cóż wszystko się musi kiedyś skończyć i mój shooting z Rossignolem właśnie dobiega końca, na pożegnanie jeszcze poszliśmy na sushi gdzie zajadając się do syta i popijając sake powspominaliśmy cały pobyt, a nasz menager zapłacił za kolację ok 1000$. To się nazywa dbanie o zawodnika. 

Mam nadzieje, że już niebawem będę maił okazję uczestniczyć w podobnym wydarzeniu, gdzie prócz tego, że mi się super jeździło i się dobrze bawiłem, to jeszcze nabrałem dużo nowego doświadczenia, poznałem nowych ludzi i góry w jakich jeszcze w życiu nie miałem okazji być.


Teraz wracam do PL, ale po drodze mam jeszcze dwa dni odpoczynku w Chicago i mam nadzieje, że się wyrobię na otwarcie stench parku, było by mistrz

{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

20.12.2010 :: 02:29 Komentuj (0)

W powrocie z Utah, miałem dwu dniowy postój w Chicago. Miasto jest olbrzymie i mimo iż nie przepadam za dużymi metropoliami to Chicago całkiem mi się spodobało, myślę iż latem może tu być bardzo przyjemnie, niestety było dość zimno i żadnych eventów pod chmurką (liga baseball'a i football'u amerykańskiego, ma przerwę zimowa, a bardzo na to chciałem się wybrać), ale za to miałem okazję dobrze poznać downtown i opanować komunikacje miejską, która tam bardzo dobrze się spisuje. Fajnie jest tak sobie po dobrym czasie na desce, odpocząć, naładować baterię, wyciszyć się i zobaczyć jakieś inne miejsce, ludzi, kulturę...

Downtown


Sears Tower najwyższy budynek w USA 527m z antenkami


navy pier centrum rodzinnej rozrywki


widok z 95 pietra z Hancock Building



Cloud Gate w Millenium Parku



I na koniec kilka przypadkowo napotkanych osób oczekujących na metro




{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

21.12.2010 :: 01:37 Komentuj (0)

Ja to miałem farta i poleciałem zgodnie z moim biletem, ale inni co 3 dni czekali na samolot (i nie wiem czy juz dolecieli) to mieli niezły hardcore. Np. samolot z Frankfurtu do Wrocławia został odwołany i wszystkim oczekującym zostało polecone aby jechali pociągiem ( które też w sumie miały poważne problemy z docieraniem do celu ) przez Brerlin- Poznań- Wrocław. Dziękuję, grubo ponad 1000km w tych warunkach w ciufci to bym się załamał.

78 osób na liście oczekujących na samolot do Katowic, z listy dostało się może 8 szczęśliwców




{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

22.12.2010 :: 00:45 Komentuj (1)

Wróciłem z USA i co zrobiłem następnego dnia??
Nie mogłem nie wykorzystać tego śniegu i pojechałem do Krakowa na deske pojeździć na tamtejszym streecie, zdjęcia z tych akcji pewnie juz niebawem.


Drop nad przejściem dla pieszych z lądowaniem na schodach



Zawinięty wallride, trochę pozdzieraliśmy farby na tej ścianie



 

{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

24.12.2010 :: 23:40 Komentuj (0)

Jeszcze przed wylotem do USA, zostałem zaproszony na poranną rozmowę do "Czwórki".
Strasznie ciężko mi się było obudźić, ogarnąć i dotrzeć na czas do radia, zwłaszcza, że wieczór wcześniej odbyła się premiera "Deeper" która mi się trochę przedłużyła, ale ostatecznie udało się (pomijając włosy ;) a sama rozmowa jak wyszła zobaczcie sami.


 



{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

28.12.2010 :: 21:36 Komentuj (0)

Zaraz po świętach spakowałem pokrowiec, zabrałem Marysię i pojechaliśmy VIP busem na sylwestra razem ze snowcamp.pl.
Ostatni raz na deskę jechałem autobusem chyba w 2000roku, wtedy wcale mi się to nie podobało i mega dłużyło, ale teraz na taki sposób przemieszczania się całkiem inaczej patrze i stałem się fanem- rozmawiasz z znajomymi, odpoczywasz, spisz ile się da, oglądasz filmy, non stop kawały, i ogólnie super atmosfera w autobusie pełnym ludzi z zajawą jadących na snowboard i sylwestra do alp.

Tutaj lekka kimka, przez całą Ausrtię i połowę Włoch

Już na miejscu, góry tu są konkretne

Klocki Jenga, spędzamy nad nimi codziennie dobrych kilka godzin po jeździe dobry chill jest przy nich

{tytul_wpisu} -Michał Brelok Ligocki - Komentarze

archiwum

linki

Brelok- official blog 1242 Burn Quicker - Racja zdrowia APO Snow Image Map